piątek, 6 września 2013

Ile to już lat?

Nie patrzę w dół,
na cienkiej linie
trzymam się Twoich rąk
i mądrych słów.
Nie patrzę w dół,
bo wierzę w to,
że mamy w sobie tę moc,
by iść przed siebie...

                                 
                                        ... tak jak idziemy już od 13 lat.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

To nie tak miało być...

...zupełnie nie tak. Miała być nowa pralka przecież. PRALKA!!!

A nie lodówka...

Tymczasem, podczas gdy my odpoczywaliśmy nad pięknym polskim morzem, czynnik chłodzący z naszej lodówki  też postanowił sobie zrobić urlop. Z tą tylko różnicą, że postanowił z niego nie wracać... Był i nie ma. Za to jest zepsuty agregat i spory problem na głowie. No bo skąd ja mam TERAZ wiedzieć jaką lodówkę postawię POTEM w nowej kuchni? Coś tam się powoli klaruje w kwestii przyszłej kuchni, ale nadal nie mam pewności co do rozmiaru czy rodzaju lodówki. A poza tym... koncepcja może się przecież zmienić jeszcze z kilka razy. W ostatnich dniach zmieniła się dość drastycznie... :)

 ***

Wspominałam o urlopie? Już niemal zdążyłam zapomnieć...





 ***

Na budowie jakoś idzie. Niestety raczej wolniej niż szybciej :/

niedziela, 28 lipca 2013

Pralkę BOSCH sprzedam :)

Uffff gorrrąco :) Lubię. Ja, wiecznie niedogrzana. Ale spokojnie - upały miną - 2 sierpnia jedziemy na urlop.

***

Widziałam dziś taką pralkę

 
ŁADOWNOŚĆ 9 KG!!! 

Gdybym taką miała, w dniu wczorajszym zrobiłabym tylko 4 prania - zamiast 8. Niestety moja kochana BOSCHka o ładowności 4,5 kg nie chce się zepsuć. MoNż powiedział, że jak sprzedam ją za 500 zł to kupi mi nową...:)  Zatem? Jacyś chętni? BOSCH Clasixx 5 jest do wzięcia!!! 


ps. cena do negocjacji! :)

sobota, 6 lipca 2013

Wakacje

... znowu są wakacje! :)

Chłopaki przez cały tydzień byli w górach z dziadkami, a my cieszyliśmy się wolnością. Okazało się, że da się utrzymać jako taki porządek w domu i wyprać zaległe pranie :) Da się też wyjąć dawno nieruszane rowery i rozruszać mięśnie tu i tam :) Wolność była niemal stuprocentowa, bo chłopcy nie za bardzo chcieli nawet gadać z nami przez telefon. Jak twierdzili - nie mieli czasu :) Fajnie tak odetchnąć - od codziennej bieganiny, dodatkowych zajęć, obowiązków. Ale jak wiadomo, to co dobre, szybko się kończy - nasze Potworki jutro wracają :)

Aby wykorzystać ostatnie wolne chwile wybraliśmy się dziś na spływ kajakowy :) Początkowo wydawało się, że wyprawa nie dojdzie do skutku, bo gdy jechaliśmy na miejsce, towarzyszyła nam ściana deszczu. Całe szczęście, gdy dojechaliśmy rozpogodziło się i można było ruszać dalej. Nie powiem - miałam pietra, bo jak dotąd nie było mi dane machać wiosłami. Całe szczęście czuwał nade mną mój Anioł Stróż MoNż i spłynęliśmy cało i zdrowo. Płynęliśmy Białą Nidą z Mniszka do Żabieńca. Malownicze okolice, szkoda, że nie dało się zrobić tyle zdjęć, ile byśmy chcieli.


***

Na budowie krok do przodu.