...zupełnie nie tak. Miała być nowa pralka przecież. PRALKA!!!
A nie lodówka...
Tymczasem, podczas gdy my odpoczywaliśmy nad pięknym polskim morzem, czynnik chłodzący z naszej lodówki też postanowił sobie zrobić urlop. Z tą tylko różnicą, że postanowił z niego nie wracać... Był i nie ma. Za to jest zepsuty agregat i spory problem na głowie. No bo skąd ja mam TERAZ wiedzieć jaką lodówkę postawię POTEM w nowej kuchni? Coś tam się powoli klaruje w kwestii przyszłej kuchni, ale nadal nie mam pewności co do rozmiaru czy rodzaju lodówki. A poza tym... koncepcja może się przecież zmienić jeszcze z kilka razy. W ostatnich dniach zmieniła się dość drastycznie... :)
***
Wspominałam o urlopie? Już niemal zdążyłam zapomnieć...
***
Na budowie jakoś idzie. Niestety raczej wolniej niż szybciej :/
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
niedziela, 28 lipca 2013
Pralkę BOSCH sprzedam :)
Uffff gorrrąco :) Lubię. Ja, wiecznie niedogrzana. Ale spokojnie - upały miną - 2 sierpnia jedziemy na urlop.
***
Widziałam dziś taką pralkę
***
Widziałam dziś taką pralkę
ŁADOWNOŚĆ 9 KG!!!
Gdybym taką miała, w dniu wczorajszym zrobiłabym tylko 4 prania - zamiast 8. Niestety moja kochana BOSCHka o ładowności 4,5 kg nie chce się zepsuć. MoNż powiedział, że jak sprzedam ją za 500 zł to kupi mi nową...:) Zatem? Jacyś chętni? BOSCH Clasixx 5 jest do wzięcia!!!
ps. cena do negocjacji! :)
sobota, 6 lipca 2013
Wakacje
... znowu są wakacje! :)
Chłopaki przez cały tydzień byli w górach z dziadkami, a my cieszyliśmy się wolnością. Okazało się, że da się utrzymać jako taki porządek w domu i wyprać zaległe pranie :) Da się też wyjąć dawno nieruszane rowery i rozruszać mięśnie tu i tam :) Wolność była niemal stuprocentowa, bo chłopcy nie za bardzo chcieli nawet gadać z nami przez telefon. Jak twierdzili - nie mieli czasu :) Fajnie tak odetchnąć - od codziennej bieganiny, dodatkowych zajęć, obowiązków. Ale jak wiadomo, to co dobre, szybko się kończy - nasze Potworki jutro wracają :)
Aby wykorzystać ostatnie wolne chwile wybraliśmy się dziś na spływ kajakowy :) Początkowo wydawało się, że wyprawa nie dojdzie do skutku, bo gdy jechaliśmy na miejsce, towarzyszyła nam ściana deszczu. Całe szczęście, gdy dojechaliśmy rozpogodziło się i można było ruszać dalej. Nie powiem - miałam pietra, bo jak dotąd nie było mi dane machać wiosłami. Całe szczęście czuwał nade mną mój Anioł Stróż MoNż i spłynęliśmy cało i zdrowo. Płynęliśmy Białą Nidą z Mniszka do Żabieńca. Malownicze okolice, szkoda, że nie dało się zrobić tyle zdjęć, ile byśmy chcieli.
***
Na budowie krok do przodu.
Chłopaki przez cały tydzień byli w górach z dziadkami, a my cieszyliśmy się wolnością. Okazało się, że da się utrzymać jako taki porządek w domu i wyprać zaległe pranie :) Da się też wyjąć dawno nieruszane rowery i rozruszać mięśnie tu i tam :) Wolność była niemal stuprocentowa, bo chłopcy nie za bardzo chcieli nawet gadać z nami przez telefon. Jak twierdzili - nie mieli czasu :) Fajnie tak odetchnąć - od codziennej bieganiny, dodatkowych zajęć, obowiązków. Ale jak wiadomo, to co dobre, szybko się kończy - nasze Potworki jutro wracają :)
Aby wykorzystać ostatnie wolne chwile wybraliśmy się dziś na spływ kajakowy :) Początkowo wydawało się, że wyprawa nie dojdzie do skutku, bo gdy jechaliśmy na miejsce, towarzyszyła nam ściana deszczu. Całe szczęście, gdy dojechaliśmy rozpogodziło się i można było ruszać dalej. Nie powiem - miałam pietra, bo jak dotąd nie było mi dane machać wiosłami. Całe szczęście czuwał nade mną mój Anioł Stróż MoNż i spłynęliśmy cało i zdrowo. Płynęliśmy Białą Nidą z Mniszka do Żabieńca. Malownicze okolice, szkoda, że nie dało się zrobić tyle zdjęć, ile byśmy chcieli.
***
Na budowie krok do przodu.
piątek, 14 czerwca 2013
Koty, budowa i imprezy
Koty sobie poszły, choć obstawiam, że raczej je ktoś zabrał. Nie ma tylko małych, matka się pokazuje. Stoi pod krzakiem i miauczy żałośnie. Wątpię, żeby małe kotki tak odważnie poszły sobie w siną dal. Mam tylko nadzieję, że zabrał je ktoś, kto się nimi zaopiekuje, a nie skrzywdzi :(
Na budowie przestój. Co udało się wykopać przed deszczami teraz nie wygląda już jak wykop, a raczej jak błotnisty płytki dołek. Dziś udało się odpompować wodę i trzeba będzie poprawić te wykopy pod fundamenty. Mija prawie miesiąc, a my nadal nie wyszliśmy z robót ziemnych. Kiepsko trochę. Słoneczko, prosimy, nie zachodź.
Ale za to zdecydowaliśmy dziś się na profile okienne i generalnie na całą stolarkę okienną drzwiową. Złoty dąb będzie. Łady i słoneczny
***
Weekendowo imprezowo. Jutro koncert uczniów Yamahy połączony z rodzinnym piknikiem, a w niedzielę działeczka u rodziców i... moja 30stka. Łomatko... :)
Na budowie przestój. Co udało się wykopać przed deszczami teraz nie wygląda już jak wykop, a raczej jak błotnisty płytki dołek. Dziś udało się odpompować wodę i trzeba będzie poprawić te wykopy pod fundamenty. Mija prawie miesiąc, a my nadal nie wyszliśmy z robót ziemnych. Kiepsko trochę. Słoneczko, prosimy, nie zachodź.
Ale za to zdecydowaliśmy dziś się na profile okienne i generalnie na całą stolarkę okienną drzwiową. Złoty dąb będzie. Łady i słoneczny
***
Weekendowo imprezowo. Jutro koncert uczniów Yamahy połączony z rodzinnym piknikiem, a w niedzielę działeczka u rodziców i... moja 30stka. Łomatko... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




