... znowu są wakacje! :)
Chłopaki przez cały tydzień byli w górach z dziadkami, a my cieszyliśmy się wolnością. Okazało się, że da się utrzymać jako taki porządek w domu i wyprać zaległe pranie :) Da się też wyjąć dawno nieruszane rowery i rozruszać mięśnie tu i tam :) Wolność była niemal stuprocentowa, bo chłopcy nie za bardzo chcieli nawet gadać z nami przez telefon. Jak twierdzili - nie mieli czasu :) Fajnie tak odetchnąć - od codziennej bieganiny, dodatkowych zajęć, obowiązków. Ale jak wiadomo, to co dobre, szybko się kończy - nasze Potworki jutro wracają :)
Aby wykorzystać ostatnie wolne chwile wybraliśmy się dziś na spływ kajakowy :) Początkowo wydawało się, że wyprawa nie dojdzie do skutku, bo gdy jechaliśmy na miejsce, towarzyszyła nam ściana deszczu. Całe szczęście, gdy dojechaliśmy rozpogodziło się i można było ruszać dalej. Nie powiem - miałam pietra, bo jak dotąd nie było mi dane machać wiosłami. Całe szczęście czuwał nade mną mój Anioł Stróż MoNż i spłynęliśmy cało i zdrowo. Płynęliśmy Białą Nidą z Mniszka do Żabieńca. Malownicze okolice, szkoda, że nie dało się zrobić tyle zdjęć, ile byśmy chcieli.
***
Na budowie krok do przodu.
sobota, 6 lipca 2013
piątek, 14 czerwca 2013
Koty, budowa i imprezy
Koty sobie poszły, choć obstawiam, że raczej je ktoś zabrał. Nie ma tylko małych, matka się pokazuje. Stoi pod krzakiem i miauczy żałośnie. Wątpię, żeby małe kotki tak odważnie poszły sobie w siną dal. Mam tylko nadzieję, że zabrał je ktoś, kto się nimi zaopiekuje, a nie skrzywdzi :(
Na budowie przestój. Co udało się wykopać przed deszczami teraz nie wygląda już jak wykop, a raczej jak błotnisty płytki dołek. Dziś udało się odpompować wodę i trzeba będzie poprawić te wykopy pod fundamenty. Mija prawie miesiąc, a my nadal nie wyszliśmy z robót ziemnych. Kiepsko trochę. Słoneczko, prosimy, nie zachodź.
Ale za to zdecydowaliśmy dziś się na profile okienne i generalnie na całą stolarkę okienną drzwiową. Złoty dąb będzie. Łady i słoneczny
***
Weekendowo imprezowo. Jutro koncert uczniów Yamahy połączony z rodzinnym piknikiem, a w niedzielę działeczka u rodziców i... moja 30stka. Łomatko... :)
Na budowie przestój. Co udało się wykopać przed deszczami teraz nie wygląda już jak wykop, a raczej jak błotnisty płytki dołek. Dziś udało się odpompować wodę i trzeba będzie poprawić te wykopy pod fundamenty. Mija prawie miesiąc, a my nadal nie wyszliśmy z robót ziemnych. Kiepsko trochę. Słoneczko, prosimy, nie zachodź.
Ale za to zdecydowaliśmy dziś się na profile okienne i generalnie na całą stolarkę okienną drzwiową. Złoty dąb będzie. Łady i słoneczny
***
Weekendowo imprezowo. Jutro koncert uczniów Yamahy połączony z rodzinnym piknikiem, a w niedzielę działeczka u rodziców i... moja 30stka. Łomatko... :)
piątek, 7 czerwca 2013
Dzicy lokatorzy
...od niedawna zamieszkują nasz przyblokowy ogródek. Pod iglakiem schronienie przed deszczem i zimnem znalazło pięć kociąt z mamą. Widziałam je już jakiś czas temu, ale myślałam, że sobie poszły. Tymczasem dziś, gdy zaświeciło słońce, wystawiły nosy i wyszły z kryjówki. Mama grzała się na słońcu, a maluchy bawiły się w najlepsze.
I teraz - nie za bardzo wiem co z nimi zrobić. Karmić czy niech radzą sobie same? A jeśli karmić to czym? Zostaną? Pójdą sobie? Jak długo kocięta zostają z mamą? Ktoś wie?
I teraz - nie za bardzo wiem co z nimi zrobić. Karmić czy niech radzą sobie same? A jeśli karmić to czym? Zostaną? Pójdą sobie? Jak długo kocięta zostają z mamą? Ktoś wie?
piątek, 24 maja 2013
Niech ktoś zatrzyma wreszice czas...
Uffff urlop. Dziś i w poniedziałek. A w weekend wyjazd do stolicy :)
Czas leci z prędkością światła. Co dzień mam wielki problem zwlec się z łóżka, a potem wydaje się, że 5 minut i już koniec, trzeba iść spać. Bieg bieg bieg. Nie ogarniam codzienności. Ileż bym dała za pralkę, do której można włożyć z 8 kg prania i za suszarkę, dzięki której nie miałabym co dzień mieszkania zawalonego szmatami. Ileż bym dała za gosposię, która ugotuje mi zdrowy obiad na cały tydzień, zwłaszcza teraz, gdy koniecznie trzeba zmienić dietę, bo wyniki badań MeNża dosyć średnie. Ileż bym dała, żeby zasypiać co dzień bez wyrzutów sumienia....
Na budowie praca wre. Prace ziemne trwają, pogoda w sumie sprzyja. Poza tym przekonaliśmy się, że dobry nadzór inwestorski to skarb :)
Czas leci z prędkością światła. Co dzień mam wielki problem zwlec się z łóżka, a potem wydaje się, że 5 minut i już koniec, trzeba iść spać. Bieg bieg bieg. Nie ogarniam codzienności. Ileż bym dała za pralkę, do której można włożyć z 8 kg prania i za suszarkę, dzięki której nie miałabym co dzień mieszkania zawalonego szmatami. Ileż bym dała za gosposię, która ugotuje mi zdrowy obiad na cały tydzień, zwłaszcza teraz, gdy koniecznie trzeba zmienić dietę, bo wyniki badań MeNża dosyć średnie. Ileż bym dała, żeby zasypiać co dzień bez wyrzutów sumienia....
Na budowie praca wre. Prace ziemne trwają, pogoda w sumie sprzyja. Poza tym przekonaliśmy się, że dobry nadzór inwestorski to skarb :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
